W Polsce powstaje coraz mniej hoteli, mimo, iż czeka nas poważne wyzwanie – mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Czy zabraknie miejsc noclegowych dla gości i kibiców? Instytut Hotelarstwa twierdzi, że nie.
W Polsce jest niemal 900 tysięcy miejsc noclegowych, w tym ponad 152 tysiące w hotelach. UEFA jak dotąd nie podawała dokładnych wytycznych dotyczących bazy noclegowej dla kibiców. Istotne jest, by jak najwięcej miejsc hotelowych znajdowało się w odległości do 75 km od stadionu. Warto pamiętać, że na przełomie 2008 i 2009 roku UEFA obniżyła wymagania hotelowe dla działaczy i VIP-ów.
Pokoje hotelowe
|
Wymagania pierwotne |
Wymagania obecne
|
5*
|
1990 |
1220 |
4*
|
1680 |
1315 |
3*
|
300 |
210 |
Razem
|
3880 |
2745 |
Źródło: Rynek hoteli w Polsce 2009 – inwestycje, Instytut Hotelarstwa
Jak widać, zmiany są znaczne. Według ekspertów z Instytutu Hotelarstwa, obniżenie wymogów o niemal 680 pokoi w standardzie 5* oznacza w praktyce obniżenie potrzeb o dwa hotele, takie jak np. InterContinental Warszawa (324 pokoje), czy 2x Hilton Warszawa (314 pokoi). Pierwszy z nich kosztował ok. 100 mln euro, a drugi – ok. 53 mln euro, więc dla miast-gospodarzy oznacza to wysiłek inwestycyjny mniejszy o kilkaset milionów euro.
Gdzie będą spali zwykli kibice
Na mecz finałowy do miasta, w którym będzie rozgrywany, może przyjechać pół miliona kibiców, zaś na wcześniejsze fazy rozgrywek – nie więcej niż 100 tysięcy, a częściej ok. 50 tysięcy. UEFA przyjmuje, że połowa kibiców odleci z polskich miast w ciągu 10 godzin od zakończenia meczu. Zatem prawdopodobnie w dniu meczu z noclegów skorzysta 15-20 tysięcy osób. O ile wszyscy będą chcieli spać w hotelach, ponieważ w trakcie mistrzostw świata w Berlinie wielu kibiców wolało noclegi pod gołym niebem, gdyż dopisała pogoda.
Nie w hotelach zatem problem, ale w transporcie. Nie wszyscy muszą spać w mieście pełniącym rolę gospodarza, muszą mieć tylko możliwość szybkiego dotarcia na czas na mecz.
Problem polega na tym, że w Polsce pociągi jeżdżą przeciętnie z prędkością 50 kilometrów na godzinę, a autobusy – 60 km/h. Pokonanie trasy na linii Łódź – Warszawa zajmuje 135 minut. Gdyby została zmodernizowana, kibice mogliby spać w Łodzi, a po 65-70 minutach wysiąść w Warszawie koło Stadionu Narodowego. Niestety, większość infrastruktury transportowej nie powstanie, a ta, która wymaga remontu, nie zostanie zmodernizowana.
Można być pewnym, że przed imprezą znajdą się dodatkowe miejsca noclegowe – w akademikach, domach gościnnych, ośrodkach wypoczynkowych i szkoleniowych, hostelach, apartamentach i kwaterach prywatnych. Zapewne powstaną również liczne okazyjne campingi i pola biwakowe. To wszystko zwiększy bazę noclegową o co najmniej 30%.
Dla porównania – sama Warszawa wraz z dziesięcioma najbliższymi powiatami mogła zaoferować w ubiegłym roku ponad 50 tysięcy miejsc noclegowych, z czego 21,5 tysiąca zlokalizowane było w hotelach. Tymczasem w Wiedniu w trakcie mistrzostw Europy w 2008 roku w hotelach było 47 tysięcy lóżek, a w odległości godziny jazdy – 600 tysięcy miejsc noclegowych.
Dlatego Instytut Hotelarstwa twierdzi, że miejsc na Euro 2012 wystarczy, choć niektóre mogą nie spełniać nie tylko standardów, ale także oczekiwań gości. Największym problemem będzie zapewne utrzymanie norm sanitarnych w takich miejscach oraz utrzymanie porządku i bezpieczeństwa.
Za jaką cenę?
Kiedy mówimy o hotelach na Euro 2012, pamiętajmy także o cenach noclegów. Statystyczny kibic zechce wydać na nocleg 18-25 euro, a rzadko – 50 euro. Wynika z tego, że większość kibiców raczej w hotelach spać nie będzie. Wprawdzie mieszkańcy Europy Zachodniej lubią korzystać z usług znanych marek, ale tych w Polsce nie jest za dużo – jedynie nieco ponad 80 obiektów działa pod egidą międzynarodowych sieci Starwood, InterContinental, Rezidor, Louvre, Marriott, Best Western, Hilton, Hyatt, Ibb, NH, Scandic i Accor.
Nie istnieją także polskie marki, które byłyby szeroko znane na świecie. Hoteli z marką Orbisu jest kilkanaście, a wraz z Gromadą i takimi markami, jak Qubus, Hotele 21, Start Hotel czy Polish Prestige Hotels, w Polsce jest 180 takich obiektów.
W większości hoteli propozycje umów od upoważnionych przez UEFA biur podróży są przyjmowane z radością i zadowoleniem. W umowach tych – zwanych umowami przyrzeczenia – hotel deklaruje, ile pokoi i po jakich cenach zaoferuje w 2012 roku dla UEFA.
Przedstawiciele biur nie stawiają na tym etapie warunków co do pułapu cen i ilości pokoi. Hotel po prostu nie może już cen podnieść, a przedstawiciel UEFA może zaproponować przy podpisywaniu umowy ceny niższe – do negocjacji.
Instytut Hotelarstwa zbadał sytuację i okazało się, że hotele podają w ofertach dla UEFA ceny stanowiące średnio 150% tegorocznych cen pełnych. Nie chodzi tu oczywiście o hotele dla drużyn piłkarskich. Jedynym miastem, w którym środowisko hotelarskie wyraziło powszechnie niezadowolenie, jest Kraków. Na częściowe niezadowolenie można było również trafić we Wrocławiu.
W tych miastach chodziło głównie o to, że lipiec i sierpień to okres hotelarskich żniw. W takich miejscach trudno jest się zobowiązać do ustalonej stawki, jeśli można uzyskać więcej w normalnym trybie przyjmowania turystów. W pozostałych miastach-gospodarzach sytuacja wygląda inaczej – tam w wakacje ruch zamiera, więc okres Euro 2012 może tylko wspomóc miejscowe hotele.
Na podst. ''Rynek hoteli w Polsce 2009 – inwestycje'', Instytut Hotelarstwa - opr. Patrycja Bartula-Jakubowska
Publikowanie, modyfikowanie i kopiowanie zawartości strony lub jej części bez zgody właściciela portalu jest zabronione.